Wyspiarze za granica
W XIX wieku miliony Greków opuściło ojczyste ziemie w poszukiwaniu zarobku. Populacja wielu wysp, liczona w tysiącach mieszkańców, dosłownie została zdziesiątkowana. Emigrujący z danej wyspy na ogół zdążali przetartym szlakiem w stronę tej samej "ziemi obiecanej", marząc o tryumfalnym powrocie ze zgromadzoną fortuną. Nie każdemu to marzenie się spełniło, ale na Samos i na Kithirze wprawne ucho wyłowi akcent australijski; Kalimnos i Chalki utrzymują kontakty z pobratymcami 11.1 Florydzie; Ikaria i Lesbos - z USA i Kanadą; na Karpathos można spotkać reemigrantów z Kenii i Sudanu. Każdy, kto zetknął się z Grekami poza ich ojczyzną i widział ich energiczną krzątaninę przy pracy, dziwi się, że w rodzinnym kraju są oni powolni, jeśli zgoła nie leniwi. Bierze się to częściowo stąd, że większość wymagających wysiłku prac gospodarskich wykonywana jest wcześnie rano, kiedy turyści na ogół jeszcze śpią. Częściowo zaś - z tego powodu, że wyspiarze w sposób typowy dla ludów południowych zachowują na co dzień stoicki spokój i dopiero jakiś szczególny bodziec jest w stanie skłonić ich do wysiłku lub gwałtownej reakcji.